This entry was posted on środa, Październik 19th, 2011 at 15:24 and is filed under Bez kategorii, Hobby. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Skojarzenia
Coraz częściej spotykam się z okolicznościami, w których gdy słyszę jak na imię swemu maluchowi dali jego rodzice chce mi się śmiać. A to najbardziej łagodna reakcja. Nierzadko zdarza się także, iż chce mi się ryczeć, jestem zrezygnowany, zmieszany, po prostu nie mogę tego przyswoić. O stylu się podobno nie dyskutuje, to co może nie obrzydzać mnie, pozostali mogą uważać za perfekcję – i na odwrót. Grunt jednak w tym, iż myślę, że niektóre imiona tak wyraźnie wbite są w naszych głowach, tak zgodnie się nam z czymś lub kimś jawią, iż sporym niebezpieczeństwem jest nazywanie w ten sposób swych pociech, które na dodatek mają nasze nazwisko. Spotkałem się np. z człowiekiem o imieniu Adolf, i wcale nie był Niemcem. W swoim życiu miałem okazję uścisnąć rękę Albinowi, który kompletnie nie miał bladej skóry oraz Alfonsowi, który bynajmniej zarabiał na życie zasiadając w redakcji w dzienniku – i nie była to podpucha. W sferze politycznej Polski głośno udzielają się również ludzie o dźwięcznie brzmiących imionach Maria – jest przecież Pan Rokita oraz prezydent Komorowski – czy wam również coś tu nie gra? Jeśli chodzi o kobiety, moja przyjaciółka nazywa się Genowefa i nawet nie zadawajcie pytania czy ma na nazwisko Pigwa. istnieje również Sonia, która kojarzy mi się z malutkim, niegroźnym gryzoniem, którego umieszcza się w terrarium, a także Żaklina, której imię ledwo co przechodzi mi przez aparat dźwiękowy. Uważam, że im dłużej i intensywniej rodzice główkują nad imionami dla swoich pociech, tym bardziej dramatyczne są tego rezultaty.
Leave a Reply

